Po co to wszystko?

Od roku jestem w tej części dekady, która (nie)stety sprawia, że jestem bliżej 30-stki, a nie 20-stki. Dzięki temu stwierdziłam, że jak nie teraz, to kiedy?:) Zainspirowana moimi podróżującymi znajomymi założyłam bloga, który będzie relacją z moich przygotowań do podróży po Ameryce Łacińskiej oraz pomniejszych wyjazdów, które się wydarzą po drodze. Ciągnie mnie w świat i nudzę się będąc długo w jednym miejscu. Z Erasmusa wyciągnęłam już wszystko co się dało, więc teraz trzeba szukać innych sposobów na bycie w drodze. Krok po kroczku zrealizuję swoje marzenie i wierzę, że robiąc to co przynosi mi najwięcej radości pozwoli dobrze żyć. Może robi to ze mnie naiwniarę, ale taka już jestem!

Co ja sobie wymyśliłam?

Ameryka Południowa, Iberoameryka, Ameryka Łacińska – to słowa prześladujące mnie od dłuższego czasu. Nie chcą wyjść z głowy i nie dają o sobie zapomnieć. Ta chęć postawienia mojej dużej stopy na tym kontynencie jest tak ogromna, że postanowiłam w końcu przestać marzyć, a podjąć konkretne działania, które mnie ku temu przybliżą. Nie wiedzieć czemu, kompletnie nie ciągnie mnie w inne rejony świata. Jak tylko pomyślę, że rzeczywiście tam pojadę, to od razu się cieszę, mogę rzucić wszystko i rozmawiać, planować, organizować…..

To co teraz napiszę wszystkich dookoła zazwyczaj rozbawia, ale taka prawda, więc nie będę jej ukrywać. Będąc dzieckiem oglądałam z moją mamą nagminnie…..telenowele! Tak, nie wstydzę się tego powiedzieć. Wiem, że czasami te twory urastają do rangi jakiś totalnych odmóżdżaczy, ale nie da się ukryć, że zaszczepiły we mnie jakąś dziwną i niezrozumiałą sympatię do tych miejsc. Szczególnie do Meksyku. Bo kto najczęściej śpiewa w telenowelach? Los Mariachis! Do tej pory mam w głowie zasłyszane całe zdania z przeróżnych dialogów prowadzonych przez bliżej nieokreślonych Alejandro i Carmen. Tak więc, oto jestem. Żadna ze mnie pisarka ani fotografka, tym bardziej podróżniczka, ale entuzjazm, chęci, jak i motywacja, przeogromne. Ten blog powstaje dlatego, że w końcu chcę zacząć żyć tak jak chcę, a nie tak jak powinnam i tak jak słyszę na co dzień. A zdanie ‘w Twoim wieku powinnaś…’ pojawiało się ostatnio zdecydowanie zbyt często. Uff powiedziałam to. A więc do roboty!

Tylko nie myślcie, że to takie hop siup, zaraz kupuję bilety i wyjeżdżam. Realnie zakładam, że potrzebuję co najmniej trzech lat (scenariusz optymistyczny), żeby odłożyć wystarczającą ilość pieniędzy. W tym czasie będę się bombardować z każdej możliwej strony językiem hiszpańskim. Na bieżąco będę pisać o moich planach związanych z tym wyjazdem, kulturze latynoamerykańskiej, malutkich podróżach i miejscach, które już odwiedziłam. Szczególnie jestem nastawiona na jeżdżenie po Polsce, bo wstyd wiedzieć tak mało o własnym kraju. Generalnie o wszystkim co jest związane z przemieszczaniem się mojego ciała i umysłu! O rzeczach, które mnie poruszają, budzą zachwyt, zdziwienie i sprawiają, że chcę się nimi dzielić z innymi:)