Hondarribia – tego miejsca nie można przegapić

Spokojnie można by było spędzić w San Sebastián jeden dzień. Mnie jednak od początku chodziło o odwiedzenie również rybackiego miasteczka położonego w północno-wschodniej części prowincji Guipúzcoa, przy granicy z Francją, czyli Fuenterrabía (bask. Hondarribia). Naturalną granicą między Hiszpanią i Francją w tym miejscu jest rzeka Bidasoa. Jest kilka autobusów krążących między centrum San Sebastián a Hondarribią, mniej więcej co 20 minut także nie ma żadnego problemu z dojazdem.

O Hondarribi mówi się zawsze w kontekście jedzenia (ponoć znajdują się tam jedne z najlepszych barów w Kraju Basków) oraz jak o jednym z najbardziej urokliwych miejscowości regionu. Pierwszego nie udało mi się zweryfikować, bo już czas na to nie pozwolił, ale z drugim mogę się zgodzić:)

Wehikuł czasu

Najlepiej zwiedzanie zacząć od starej części, czyli Casco Viejo. Jest małe, ale spacerując jego brukowanymi, pustymi uliczkami można przenieść się w czasie. Można tego dokonać, ponieważ Stare Miasto jest bardzo dobrze zachowane i otoczone średniowiecznym, potężnym murem miejskim. Powstał między XVI a XVII wiekiem. To co bardzo zwraca uwagę podczas zwiedzania to typowe budownictwo baskijskie i piękne, kolorowe, drewniane balkony. Te domy wraz z barokowymi pałacami z XVII i XVIII w. można podziwiać na najważniejszej ulicy Starego Miasta, czyli calle Mayor. Zachowały się 4 bastiony usytuowane na załamaniach muru miejskiego. Jedną z najlepiej zachowanych bram miejskich jest Puerta de San Nicolás. Natomiast przy Puerta de Santa María znajduje się uroczy pomnik „Hatxero”, czyli żołnierza-sapera, który pracował w fortyfikacjach.

Spacerując calle Mayor w stronę morza dojdziemy do Plaza de Armas. Plac ten w przeszłości służył pokazom wojskowym, odbywały się tutaj przyjęcia i ogłoszenia miejskie, a nawet walki byków. Tutaj znajduje się również informacja turystyczna. Przy tym placu zauważymy też jeden z najbardziej znaczących budynków w mieście – Castillo de Carlos V (Zamek Karola V Habsburga). Istniał już w 1200 r., a w XVII w. był rezydencją hiszpańskiej rodziny królewskiej. Obecnie spełnia funkcję hotelową – należy do sieci ekskluzywnych hoteli tworzonych w starych zamkach, pałacach, klasztorach Paradores de Turismo (wszystkie hotele robią ogromne wrażenie jeśli chodzi o wystrój i otoczenie).

Barrio de la marina

Jak przyjechałam do Bilbao to oczywiście całe dnie wyszukiwałam miejsca warte odwiedzenia w Kraju Basków. I jak zobaczyłam zdjęcia Hondarribi to wiedziałam, że muszę tam pojechać. Szczególnie spodobało mi się Barrio de la Marina, czyli tradycyjna, rybacka dzielnica usytuowana w dawnym porcie poza murami miejskimi. Pełna domów z kolorowymi balkonami, barów z pintxosami i charakterystycznego klimatu. Balkony i okiennice mienią się tyloma kolorami, ponieważ rybacy wykorzystywali farby do malowania swoich domów, które zostawały po pomalowaniu ich łodzi i statków. Kolor balkonu odpowiadał kolorowi kadłuba statku należącego do właściciela domu. Wzdłuż tej dzielnicy rozciąga się Paseo de Butrón, z którego można podziwiać Morze Kantabryjskie i francuskie miasto Hendaya, leżące na drugim brzegu rzeki.

Oczywiście Hondarribia to nie tylko Stare Miasto i port, ale również dość duża plaża (800 m długości), oraz rozwijająca się gastronomia przyciągająca coraz więcej turystów. Nadal jednak pozostaje spokojnym miejscem do wypoczynku, bez tłumów z unikatowymi widokami:) Polecam wszystkim!

Reklamy