Najlepsza baskijska trasa spacerowa!

Nie kierując się zasadą: „to co bliżej mogę zobaczyć w dowolnym momencie”, w zeszłym tygodniu postanowiłam wybrać się do sąsiednich miasteczek, do których można dojechać z Bilbao metrem. Wszyscy dobrze znamy ten moment kiedy wybór między kilkunastogodzinną podróżą w polskie góry (mówię z poznańskiej perspektywy), a dostaniem się do włoskiego Bergamo w 2 h właściwie rozwiązuje wszystkie wątpliwości. Dlatego dalsze destynacje zostawiłam na później i całe popołudnie przeznaczyłam na spacer z Portugalete, aż do malutkiej miejscowości Azkorri (mniej więcej 10 km). To jedna z fajniejszych tras spacerowych jakie miałam okazję pokonać, a spacerować akurat lubię:)

Portugalete to miejscowość na lewym brzegu rzeki Nervión z malutkim Starym Miastem (początkowo składającym się z 3 ulic), aczkolwiek widoki na ujście rzeki i Most Biskajski są imponujące. Chyba najważniejszym zabytkiem miasteczka jest Basílica de Santa María z końca XIV w. Z tarasu widokowego przylegającego do kościoła można podziwiać Stare Miasto i Most Biskajski. Widać też nowoczesne muzeum przemysłu, czyli RIALIA – Museo de la Industria zlokalizowane w dawnej stoczni. Uroczym obiektem jest też El Kiosko, czyli coś w rodzaju altany. Stoi na Plaza del Solar od 1912 roku i jest miejscem wakacyjnych koncertów.  

Głównie wybrałam się do Portugalete, żeby przejść Puente de Bizkaia (Most Biskajski), który nazywany jest też Puente Colgante (Most Wiszący). Powstał pod koniec XIX w., jako pierwszy na świecie most promowy skonstruowany z żelaza. Miał połączyć Portugalete z Getxo głównie ze względu na uzdrowiska znajdujące się po obu stronach rzeki, aby zwiększyć ruch turystyczny. To ostatnie miejsce, w którym można się przeprawić z jednego miasteczka do drugiego, dalej już tylko głęboka woda:) Most jest symbolem przemysłowej przeszłości regionu. Jego wieże mają 61 m wysokości. Na 45-tym metrze znajduje się belka poprzeczna (160 m długości), która dzisiaj jest jedną z większych atrakcji turystycznych Kraju Basków. Nie zawsze trzeba płacić 7 euro i wjeżdżać na kładkę, żeby dostać się na drugą stronę rzeki. Zależnie od pory roku co kilkanaście lub kilkadziesiąt minut przez most można się przeprawić podczepioną do niego gondolą, która transportuje również samochody. Na pewno warto wjechać na górę, chociaż po wyjściu z windy nogi się trochę pode mną ugięły:) Pomijam fakt, że widok rzeki pod moimi stopami i szczeliny między deskami w podłodze przyprawiały mnie chwilami o zawroty głowy. Nie bardzo byłam w stanie się skupić na czytaniu informacji o historii mostu, który były tam umieszczone. Wyczynem było dla mnie zrobienie kilkunastu zdjęć i nie stracenie okularów przez silny wiatr:)

Zjeżdżając windą na prawym brzegu rzeki jesteśmy już w Getxo. To urocze miasto, które ma właściwie wszystko, żeby dobrze wypocząć w wakacje – duże, piaszczyste i przede wszystkim czyste plaże, imponujące klify, piękne trasy spacerowe i rowerowe. Rozciąga się na długości 8 kilometrów wzdłuż morza. Rozpoczynając spacer po zjechaniu z Puente Colgante można podziwiać XIX i XX-wieczne wille i pałace, niektóre naprawdę robią wrażenie i pobudzają wyobraźnię odnoście przyjęć jakie musiały się tam odbywać w gronie zamożnych i zamożniejszych:)

Jednak miejscem, które robi na mnie największe wrażenie i ściska za serce jest zdecydowanie Puerto Viejo de Algorta (Stary Port w Algorcie) ❤ Jeszcze w XVIII w. było malutką wioską rybacką. Białe domy, wąskie uliczki, dużo kolorowych okiennic i balkonów, wszystko dziwnie małe, trochę jakby dla liliputów:) Tak to zdecydowanie miejsce, które jest w moim klimacie.

Na koniec został spacer po klifie Punta Galea, z którego rozciąga się piękny widok na plaże, góry, Getxo i Zatokę Biskajską. Na skraju klifu jest ścieżka spacerowo-rowerowa, chyba ukochana przez mieszkańców, bo wypoczywały tam same rodziny z dziećmi, a na ławkach siedzieli zamyśleni staruszkowie:) Trzeba też uważać na rowerzystów, bo dwóch wyczynowców prawie mnie rozjechało! Spacerując przez chwilę możemy poczuć się jak w La Manchy, bo mijamy El Molino de Aixerrota, czyli młyn wzniesiony w XVIII w. z powodu ogromnej suszy. Kilkaset metrów dalej można zobaczyć Fuerte de La Galea – dawny fort, również z XVIII w., którego zadaniem była ochrona ruchu handlowego w porcie.

No i czy te widoki nie zachęcają do spakowania plecaka i odwiedzenia Kraju Basków?:)

Reklamy