Tatarskim szlakiem i nie tylko

Dokładnie rok temu udało mi się pojechać na tydzień do Hiszpanii. W tym roku jednak trzeba było znaleźć bardziej ekonomiczną opcję. I tak po zaproszeniu przyjaciół padło na Podlasie. I wiecie co? Było pięknie i chyba bardziej egzotycznie niż na Półwyspie Iberyjskim:)

Najwięcej czasu spędziłam w Białymstoku, ale sporo jeździłam. Odwiedziłam Kruszyniany, Supraśl♥, Tykocin, Puchły i Trześciankę na szlaku otwartych okiennic, Białowieżę i Hajnówkę. Jak na sześć dni to chyba całkiem sporo?:D

Tatarska wioska

Zacznę od Kruszynian i Supraśla, bo te miejscowości wydały mi się najbardziej urokliwe. Kruszyniany znane są jako „tatarska wioska” i leżą tuż przy granicy polsko-białoruskiej. W ciągu dnia odjeżdża tam kilka autobusów z Białegostoku. Gorzej wrócić, bo można czekać na autobus powrotny nawet 4-5 h. Tatarzy pojawili się tutaj na mocy przywileju wydanego przez króla Jana III Sobieskiego w 1679 r., ale w Wielkim Księstwie Litewskim żyli już od XIV-XV w. W dwudziestoleciu międzywojennym w Polsce żyło ok. 5,5 tys. Tatarów. Natomiast obecnie w Kruszynianach żyje zaledwie kilka rodzin.

Zdecydowanie najważniejszym zabytkiem wsi jest meczet. Po pierwszej świątyni zbudowanej za czasów Jana II Sobieskiego nie pozostały żadne ślady. Meczet, który widzicie na zdjęciach poniżej pochodzi z okresu między 1768 a 1795 r. Na pierwszy rzut oka nie przypomina takiego meczetu jakiego widok mamy zakodowany w głowach, czyli okazałej budowli z kilkoma kopułami i wieżami. Ten jest dużo skromniejszy, nawiązuje do tradycyjnego budownictwa ludowego i bardziej kojarzy się z kościołem. Jednak mimo skromnego wyglądu świątynia posiada podstawowe elementy każdego meczetu. Nieopodal znajduje się mizar, czyli cmentarz muzułmański. Nagrobki to po prostu bloki kamienne, z których dziś ciężko już cokolwiek odczytać. Polscy Tatarzy zachowali swoją kulturę, obyczaje i religię, ale nie posługują się językiem arabskim.

We wsi powstaje coraz więcej gospodarstw agroturystycznych, co zwiększa sukcesywnie ilość turystów o czym mówił przewodnik w meczecie. Chyba najbardziej znanym miejscem jest Tatarska Jurta serwująca tradycyjne potrawy tatarskie. Miałam już okazję próbować tego typu kuchni – przepysznych pierogów tatarskich zwanych kibinami w litewskich Trokach (gdzie żyje mniejszość etniczna pochodzenia tureckiego – Karaimi). Tutaj po raz pierwszy próbowałam pierekaczewnika, czyli ciasta wielowarstwowego przekładanego farszem mięsnym lub słodkim. Polecam każdemu, bo było pyszne! Zabawnie też było siedzieć w takim dużym miejscu samej:) Nie jest to jednak najtańsza opcja na rodzinny obiad (za obiad i kawę zapłaciłam 42 zł).

Supraskie zakątki

Z Kruszynian dojechałam do Supraśla, który jest bardzo malowniczym zakątkiem Podlasia i warto poświęcić na niego kilka godzin. Najbardziej znany jest z jednego z pięciu prawosławnych klasztorów męskich w Polsce, czyli Klasztoru Męskiego Zwiastowania NMP z początków XVI w. Obecna cerkiew na terenie monasteru nie jest niestety oryginałem. Ten został zburzony przez Niemców w 1944 r. podczas wycofywania ich wojsk z miasta. W latach 80. i 90. XX w. została bardzo wiernie zrekonstruowana. Cerkiew otoczona jest budynkami klasztornymi, bramą-dzwonnicą, którą zbudowano na wzór bramy Pałacu Branickich w Białymstoku i cerkwią św. Jana Teologa.

Będąc w Supraślu trzeba odwiedzić świetne Muzeum Ikon, które znajduje się na terenie monasteru. Muzeum jest dość małe i multimedialne. Zaprezentowanych jest kilkaset ikon przybliżających historię prawosławia, które głównie pochodzą z………..przemytu! Większość z nich została przejęta na wschodniej granicy przez celników, a po zakończeniu procesów sądowych oddano je jako eksponaty do muzeum:) Wybierając zwiedzanie bez przewodnika, ekspozycję i tak zwiedza się z osobą oprowadzającą, która w odpowiednim czasie zapala światła bądź włącza muzykę. W każdym z pomieszczeń robi też krótkie wprowadzenie historyczne, co jest bardzo pomocne dla osób, które stykają się ze sztuką ikon po raz pierwszy, czyli takich jak ja. Obok muzeum jest biuro informacji turystycznej, więc jeśli mielibyście czas na spacer to warto podejść po bezpłatną mapkę miasta.

Spacerując po Supraślu można dodatkowo zobaczyć:

W Supraślu przekonałam się też, że tradycyjna kuchnia podlaska nie jest dla mnie. Prawdopodobnie trafiłam do najgorszego miejsca z możliwych (Bar Jarzębinka polecam omijać duuużym łukiem!). Było to miejsce „serwujące domowe jedzenie”, więc założyłam, że smaczne. To był błąd. Kartacze były rozciapane na zewnątrz, a mięso w środku niedogotowane. Wszystko oczywiście okraszone solidną porcją tłuszczu i skwarkami:) Teraz już wiem dlaczego ich litewski odpowiednik – cepeliny nigdy nie zachęcały mnie do spróbowania.

Obie miejscowości są ciekawe i można w nich zobaczyć coś zupełnie odmiennego. W Kruszynianach jest nawet szansa na bycie jedynym turystą we wsi:)

Reklamy