Wrocław once again

W zeszły weekend wybrałam się do Wrocławia. Kupiłam bilety na polskiego busa za jedyne 16 zł w obie strony! Chociaż Wrocław odwiedziłam już kilka razy i zawsze będzie mi się kojarzył z bólem oka, pogotowiem okulistycznym o 5 rano, rozmazanym obrazem świata przed dwa tygodnie, oraz festiwalem One Love Sound Fest to tak naprawdę nigdy nie było czasu, żeby po tym mieście po prostu sobie pospacerować. Dlatego jak nadarzyła się okazja kupienia tanich biletów i przenocowania u znajomej osoby to nie było na co czekać:) 

Od Rynku trzeba zacząć! 

Spacerując po wrocławskim rynku już po raz kolejny miałam wrażenie, że dzieje się na nim zdecydowanie więcej niż na poznańskim. W jednym rogu grała jakaś spora orkiestra, w drugim młoda dziewczyna śpiewała arie operowe i ja nie wiem jak z takiej małej osóbki wydobywał się tak ładny i donośny głoś. Po drugiej stronie Ratusza było bańkowe szaleństwo. Zawsze jak widzę kogoś puszczającego bańki na rynku to jest to dla mnie znakiem, że idzie wiosna. Pokręciłam się po rynku, popodziwiałam Ratusz, pozachwycałam się pięknymi kamieniczkami, a później poszłam ze znajomą do kawiarni o przedziwnej nazwie Kalaczakra przy ulicy Kuźniczej. A potem już wybrałyśmy się na całkiem standardowy (takie też trzeba zaliczyć), kilkugodzinny spacer po Starym Mieście i Ostrowie Tumskim. A, że rynek jest całkiem spory mogłam to poczuć w nogach po jego trzykrotnym okrążeniu:)

Od poniedziałku ćwiczę….. 

W informacji turystycznej wzięłam The Visitora i wyczytałam, że wejście na wieżę Kościoła Św. Elżbiety pozwoli zobaczyć panoramę Starego Miasta i jest super atrakcją, a że lubię się wspinać na wszelkie kościelne wieże to stwierdziłam, że idziemy. Zostałam ostrzeżona, że schody są bardzo wysokie i wejście nie jest łatwe. Mój śmiech natychmiast ustąpił miejsca zadyszce i zdaniu sobie sprawy po raz kolejny, że sportowiec ze mnie żaden i kondycji brak. Jednak rzeczywiście dla panoramy było warto:) Była jeszcze okazja wejścia na Mostek Czarownic w Katedrze św. Marii Magdaleny, ale stwierdziłam, że dość takich ekstremalnych wyczynów jak na jeden dzień. Nie ominęłyśmy też słynnych Starych Jatek i w końcu zrobiłam zdjęcie pomnikowi zwierząt rzeźnych. Mimo swojej krwawej historii – kiedyś funkcjonowały tutaj rzeźnie – teraz ulica stanowi uroczy zakątek z galeriami sztukami i sklepami z pamiątkami.  

Ostrów Tumski 

W drodze na Ostrów Tumski pochodziłyśmy jeszcze wokół Uniwersytetu Wrocławskiego. Miło się tam spacerowało, bo ze względu na weekend brak było studentów i nie było tam wielu turystów. Niestety nie udało nam się wejść do środka, bo dotarłyśmy dokładnie o godzinie zamknięcia.  Dlatego też poszłyśmy prosto na Ostrów Tumski, po drodze mijając wyspę Piasek. Do pierwszej połowy XIX w. był jeszcze wyspą i jest najstarszą częścią Wrocławia. Oczywiście w drodze do Katedry znalazłyśmy cudny plener na zdjęcia i tak minęła prawie godzina;) Najważniejszym zabytkiem Ostrowa Tumskiego jest Katedra św. Jana Chrzciciela i co ciekawe jest uważana za pierwszą polską, w pełni gotycką budowlę.  

Na drugi dzień miał się odbyć najważniejszy punkt wycieczki – czyli wizyta w osławionym przez Państwa Gucwińskich ZOO i wejście do afrykarium. Niestety ze względu na godzinny czas oczekiwania na wejście do afrykarium i jakąś niewyobrażalną liczbę krzyczących maluchów zrezygnowałyśmy z kupowania biletów. Ktoś kto chce oglądać zwierzęta w spokoju nie powinien wybierać się tam w weekend. Dzięki temu zahaczyłyśmy o znaną restaurację Spiż na Starym Rynku, gdzie podawane jest piwo warzone na miejscu tejże marki, a do każdego kufla podawany jest chleb ze smalcem:) 

Lubię Wrocław, to miasto ma w sobie coś bardzo pozytywnego i zachęcającego do ponownego przyjazdu. Nie pozostaje mi nic innego jak odwiedzenie Wrocławia raz jeszcze i pójście do afrykarium:) 

 

 

 

 

 

 

Reklamy