Patrz pod nogi! – Ronda

Ronda przydarzyła się po drodze i tylko na jeden dzień. Już pod koniec mojego pobytu w Hiszpanii odwiedziła mnie na tydzień przyjaciółka i zorganizowałyśmy sobie wycieczkę z Malagi, przez Rondę i Jerez do Sewilli. Oczywiście wyszukiwałam wcześniej w Internecie co można zwiedzić w Rondzie, ale nie wyczytałam nigdzie, że w tym czasie będzie tam feria, czyli jedna wielka fiesta i milion ludzi na ulicach. Mnie się podobało i uważam, że miało to swój urok, ale jeśli ktoś tłumów nie lubi (a moja kompanka podróży nie lubi ich dość mocno) wystarczyło wejść w jakąś boczną uliczkę i można się było poczuć jak jedyny turysta w mieście;)

Miasteczko nad przepaścią

O Rondzie usłyszałam od znajomej jeszcze w Polsce i od razu stwierdziłam, że muszę to miasto odwiedzić. To jedno z najstarszych miast hiszpańskich – pierwsze osady w tym miejscu zakładali Celtowie już w VI w p.n.e. Ronda kojarzy się przede wszystkim z niesamowitymi krajobrazami ukształtowanymi przez rzekę Guadalevín, w szczególności wąwózem rzeki przecinającym miasteczko na dwie części.

Co warto zobaczyć?

Bardzo charakterystycznymi elementami krajobrazu miasta są dwa mosty: El Puente Nuevo i El Puente Viejo. Widok pierwszego i widok jaki się z niego rozciąga zapiera dech w piersiach. Most osiąga 100 metrów wysokości i jest potężny. Jest możliwość zejścia na sam dół wąwozu i wtedy można podziwiać most z zupełnie innej perspektywy. Z tego mostu widoczny jest znacznie mniejszy i skromniejszy El Puente Viejo, a pomiędzy nimi po obu stronach wąwozu rozciągają się casas colgadas, czyli domy zawieszone dosłownie nad przepaścią!:) Po północnej stronie El Puente Nuevo znajduje się La Casa del Rey Moro, czyli dawny pałac władców muzułmańskich. Nie wiem jak tego dokonano, ale ogród przylegający do pałacu ma podziemne połączenie z dnem wąwozu. Ważnym obiektem do odwiedzenia jest również La Plaza de Toros, czyli arena gdzie rozgrywane są korridy. Niestety nie udało się nam jej zobaczyć od środka, ponieważ w tym czasie obiekt był w renowacji. Spacerując po Rondzie widać, że muzułmanie odegrali dużą rolę w regionie jeśli chodzi o architekturę. Znajduje się tu kilka bram arabskich i fragment muru otaczającego niegdyś miasto. Miasteczko jest stosunkowo małe i spokojnie w ciągu jednego dnia można je zwiedzić niespiesznie spacerując. Polecam odpoczynek (bądź nawet kilka przerw na lampkę wina:)) w małych knajpkach np. w pobliżu kościoła Santa María la Mayor.

Jak już wcześniej wspomniałam podczas naszej wizyty w Rondzie odbywała się Feria de Ronda, więc nie było nam dane znaleźć wolnego stolika w jakiejkolwiek restauracji na naszą kieszeń. Została jedynie opcja na churros – słodko-tłusty przysmak Hiszpanów. Rondę opuściłyśmy baaardzo zmęczone, ale po przygodach z nieciekawym noclegiem w Maladze czekały na nas dwa, wygodne łóżka w Jerez de la Frontera, ale o tym już w kolejnych wpisach:)

Reklamy