¡Olééééé!

Nie ukrywam, że z flamenco łączy mnie ciężka miłość. Już po podpisaniu umowy dotyczącej moich praktyk z uczelnią zasłuchiwałam się w utworach duetu Camarón de la Isla i Paco de Lucía (dwie absolutne legendy flamenco) i wyobrażałam sobie jak chodzę na cudne pokazy flamenco będąc już w Sevilli. Na miejscu okazało się, że mieszkam ze śpiewaczką i tancerką flamenco i po wysłuchiwaniu jej trzygodzinnych krzyków tuż za ścianą nie mogłam już słuchać tej muzyki;)

Skąd się to wzięło?

Flamenco jest częścią folkloru Andaluzji i mimo, że wszyscy myślą, że jest wynalazkiem rdzennie hiszpańskim, to jego geneza jest inna. Otóż wywodzi się z ze środowisk romskich i wykształciło się w XVIII w. Obecnie mówi się, że ruchy rąk i dłoni, sposób poruszania się tancerzy flamenco ma wiele wspólnego z tańcem hinduskim, co wiązane jest pochodzeniem Romów z Półwyspu Indyjskiego.

Na flamenco składają się trzy aspekty – el cante, el toque y el baile – czyli śpiew, gitara (postawa gitarzysty) i taniec. Ja nie byłam w stanie nauczyć się wystukać jednego rytmu, a co dopiero opanować wszystkie! Jest bardzo dużo rodzajów śpiewu flamenco – od smutnych, głębokich lamentów po wesołe, skoczne melodie. Teraz przeżywa swój renesans, bo nie da się przejść ulicą Sewilli, żeby go nie usłyszeć z każdego zakątka. Poza tym bardzo popularne są kursy wakacyjne – ja akurat mieszkałam miesiąc z Izraelką i Argentynką, które brały w nich udział. Od 2010 r. jest też wpisane na listę niematerialnego dziedzictwa UNESCO.

Polecane miejsca

  • Casa De la Memoria – miejsce, gdzie w ciągu dnia można oglądać wystawę poświęconą flamenco, a wieczorami w kameralnej sali zobaczyć pokazy. Tutaj miałam okazję oglądać jedną z lepszych obecnie tancerek flamenco – Pastorę Galván.
  • Museo del Baile Flamenco – trzeba je odwiedzić będąc w Sewilli. Położone jest w samym centrum, w jednej z urokliwych uliczek. Muzeum jest bardzo interaktywne, na dużych ekranach można oglądać różne typy tańca flamenco i posłuchać muzyki. Pierwszy pokaz na jakim tu byłam nazywał się „Flamenchino” – czyli flamenco tańczone przez Chinki:)

W obu tych miejscach można zakupić pamiątki związane ze sztuką flamenco. Codziennie odbywają się po dwa pokazy. W pierwszym miejscu można po spektaklu zjeść pyszne tapasy lub napić się wina w barze na terenie muzeum, a w drugim miejscu można popijać sangríę podczas pokazu:) Wejściówki na pokazy są dość drogie, bo ceny wahają się od 10 euro dla dzieci do 20 euro dla dorosłych.

  • La Carbonería – miejsce znane i polecane wszystkim turystom, którzy niekoniecznie chcą płacić za oglądanie flamenco. Tak się składa, że mieszkałam parę metrów od tego baru, ale byłam tam tylko kilka razy. Głównie dlatego, że byli tam wyłącznie turyści. Miejsce jest duże, składa się z kilku sal i patio. Wstęp jest za darmo i być może dlatego pokazy są raczej średnie (o ile tancerki miło się ogląda to śpiewaków słucha się z trudem). Warto jednak się tam wybrać ze względu na bliską odległość od katedry i fajną atmosferę. Zazwyczaj po części tanecznej jest jeszcze występ gitarzysty i te są już dużo lepsze niż pierwsza część wieczoru.

Poniższe zdjęcia pochodzą z pokazów z Museo del Baile Flamenco. Część zrobiona jest przeze mnie, a część przez znajomą, która odbywała tam praktyki.

Reklamy